Przepis na moją jaglankę | KULINARNIE

Wspominałam Wam jakiś czas temu o moich podchodach do diety bezglutenowej. Kto mnie zna, ten wie, że ja i dieta to związek bez przyszłości. Tak było i tym razem. Nie potrafiłam obejść się bez moich ukochanych biszkoptów z mlekiem i pszennej kajzerki na śniadanie. Jednak udało mi się (przynajmniej na jakiś czas) zmienić moje nawyki jedzeniowe. Szczęście w tym jest takie, że wytrwałam na nowej diecie na tyle długo, aby udowodnić sobie, że tej bułeczki jednak nie potrzebuję. Nie czułam się lepiej, nie wyglądałam lepiej,  tylko tęskno mi było za białą bułeczką. I tak oto wszystkie zdrowe superfoods zalegają mi na półkach, mąka jaglana, len złoty mielony, bezglutenowe płatki owsiane…

 

Jednak nieodpartym atutem moich przygód z dietą bez glutenu było dopracowanie do perfecji mojej ulubionej opcji śniadaniowej – jaglanki. Postanowiłam podzielić się z Wami moim przepisem. Oczywiście w mojej kuchni znajdziecie tylko polskie produkty 😉

Zaczynamy!

 

Będziesz potrzebować:

Kaszy jaglanej – na oko ¼ szklanki

Masło orzechowe – ja wybieram to z kawałkami orzechów

Pół banana

Łyżeczka cynamonu

Opcjonalnie – mielone siemię lniane dodawane z powodu walorów zdrowotnych, nie smakowych

 

Zacznij od dokładnego przepłukania kaszy zimną wodą. Często kasza jaglana jest nielubiana za swoją goryczkę — ten prosty zabieg absolutnie się jej pozbędzie.

Zalej kaszę wodą (ok. 1,5 szklanki) i gotuj na małym ogniu mieszając ją co jakiś czas. Kasza będzie dobra, gdy woda wyparuje oraz się wchłonie.

Gotową gęstą masę przełóż do miseczki. Możesz dodać do niej mleka, ale nie jest to konieczne. Wymieszaj kaszę razem z masłem orzechowym, cynamonem oraz innymi superfoodsami, na które akurat masz ochotę. Udekoruj bananem. Ja dodałam jeszcze liofilizowane jagody goji oraz rodzynki marki Puffins, które przez odmienną metodę suszenia dodadzą potrawie ciekawej tekstury.

Smacznego i na zdrowie!

 

fot. Franek Przepiórka

Dodaj komentarz