Teresa Maria Wąsowska
polskie kosmetyki

pielęgnacyjny update | polskie kosmetyki naturalne

Moja cera lubi płatać mi różne psikusy. Od gimnazjum borykałam się z trądzikiem, zapchanymi porami, przebarwieniami. Mimo dobrej pielęgnacji, kuracji antybiotykiem, badań, testów alergicznych, ona nadal robiła, co chciała – zresztą pisałam o tym w moim poprzednim poście o pielęgnacji twarzy.

W pewnym momencie powiedziałam basta i sięgnęłam po ostateczną ostateczność – kurację Izotekiem. Jestem jeszcze w trakcie i póki co nie chcę się wypowiadać na temat jej skuteczności. Natomiast skutki uboczne tejże kuracji jak najbardziej mam i uporanie się z nimi wcale nie jest to łatwe.

Ze skóry tłustej, mieszanej, trądzikowej, nagle stałam się posiadaczką skóry suchej, odwodnionej i wrażliwej. Pierwszy raz widzę tak ogromną różnicę w stanie mojej skóry w zależności od tego, ile piję wody w ciągu dnia.

Ponieważ moja buzia często wygląda na przesuszoną, obecnie prawie w ogóle się nie maluję. Od wielkiego dzwonu podkreślę rzęsy, czasem użyję podkładu mineralnego, ale na ogół chodzę zupełnie no makeup – nie chcę dodatkowo obciążać mojej skóry w tak trudnym dla niej czasie. Niemniej, kiedy już zdarzy mi się nałożyć jakiś makijaż, to do jego zmycia używam mleczka od Bishojo. Jedna pompka w zupełności wystarcza do zmycia całego makijażu – z mascarą włącznie. Używam mleczka jak żelu, nakładam jedną pompkę na zwilżoną twarz, dokładnie masuję i zmywam wodą.

W mojej łazience jako główny preparat do oczyszczania twarzy króluje czarne mydło od naturalME. Jest to mój drugi krok w pielęgnacji wieczornej w przypadku, gdy miałam na sobie makijaż, oraz pierwszy krok w oczyszczaniu porannym i wieczornym, gdy makijażu nie miałam. Jest to bardzo wydajny preparat, którym podzieliłam się z mamą i siostrami i tylko dzięki temu będę w stanie zużyć go przed datą ważności. Nie ma co się oszukiwać, nie jest to drogeryjny kosmetyk o perfumowanym zapachu, jednak jego właściwości – delikatne, ale i dokładne oczyszczanie twarzy, wynagradzają mi ten zapach.

Moim głównym kremem do pielęgnacji jest ten wzmacniający od Latoille 5. Po 2 miesiącach używania go widzę bardzo pozytywne zmiany pod względem rozjaśnienia moich przebarwień na policzkach. Idealnie sprawdza się również w poskramianiu suchych plam na twarzy. Używam go i na wieczór, i na dzień, chociaż teraz, kiedy robi się coraz cieplej, muszę poszukać jakiegoś dziennego, lżejszego zamiennika.

Gdy wieczorem chcę dodatkowo podbić działanie kremu, jako pierwszą warstwę nakładam olejek z marakui od Mydłostacji. Ta bomba witaminowa idealnie wspomaga krem przy zadaniach specjalnych. Czasem też używam go solo, nakładam grubą warstwę podczas mojego “czasu dla siebie” i traktuję jako maseczkę.

Ostatnim kosmetykiem w moich codziennych rytuałach jest serum pod oczy marki Be Organic. Ma bardzo lekką, żelową konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Skóra wokół oczu również potrzebuje nawilżenia i odpowiedniej pielęgnacji. Nie możemy traktować jej po macoszemu, bo to odpłaci nam się po latach 🙂

Dajcie znać, czy też jesteście fankami minimalistycznej pielęgnacji i ile pozycji liczy Wasza wieczorna i poranna rutyna!
Pozdrowienia!
T.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply